logo

pasek
gitarzysci

Valid XHTML 1.0 Transitional

tutorial

Renowacja gitary typu stratocaster


(6 głosów, średnia ocena 4.67 na 5)

Wpis z dnia: 2009-08-17 15:25:28

Ostatnia modyfikacja: 2010-12-29 08:14:02

pasek

Gitara ma już swoje lata. Nie znam dokładnego wieku ale celował bym w zakres 10-20 lat. Pochodzi z drugiej ręki (allegro) i mam ją już jakiś czas. Już jak trafiła do mnie była w średnim stanie. Najbardziej dokuczały zużyte progi a wizualnie poobijany lakier, który znacznie ściemniał, co można było dostrzec po odkręceniu przedniej maskownicy (również popękanej). Na początku miałem zamiar zedrzeć lakier wyłącznie z korpusu a gryf oddać do lutnika. Jedanak po zapoznaniu się z cennikami stwierdziłem, że klasa gitary jest zbyt niska żeby tyle do niej dokładać. W trakcie prac okazało się, że pod obróbkę poszedł również lakier na gryfie a także progi (co było bardzo dobrą decyzją jak się okazało, ale o tym później).

 

 

Pomysł dotyczący renowacji pojawił się dosyć spontanicznie i w związku z tym nie posiadam dobrych zdjęć pochądzących sprzed rozpoczęcia prac. Dlatego zamieszczam jedno zdjęcie bardzo słabej jakości ukazujące stary lakier (ciemny zielony z błyszczącymi elementami - metalic). Daje ono jakieś wyobrażenie o wyglądzie gitary. Pozostałe obrazują gryf już po wykręceniu ale przed zeszlifowaniem lakieru.

 

 

Na szczęście nie jest to moja główna gitara, więc mogłem zaryzykować jej zniszczenie w razie niepowodzenia.

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-17 15:43:29

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-05 17:04:56

pasek

Pierwszy etap to rozkręcanie całej gitary a następnie szlifowanie lakieru. Największą niewiadomą było to co zobaczę pod lakierem na korpusie. Od początku planowałem wykończenie wyłącznie lakierem bezbarwnym, więc miało to bardzo duże znaczenie. Nabardziej pożadany był ładny kawałek drewna a najmniej brzydka sklejka. Okazało się, że jest średnio. Korpus składa się z 3 dużych, sklejonych kawałków drewna, które z wierzchu oraz od spodu pokryte zostały cienką sklejką 2-3 warstwową z obłogów. Podczas ręcznego szlifowania, które trwało kilkadziesiąt godzin zużyłem kilka m papieru ściernego. Starałem się szlifować dosyć drobnym żeby nie porobić głębokich rys, więc okolice 100 to najgrubszy jakiego użyłem. Uznałem, że najlepiej będzie jak zostawię jedną warstwę obłogu na przedzie oraz spodzie (można zauważyć, że w związku z profilowaniem spód nie jest w pełni pokryty obłogiem). Na zdjęciach widać również już zdjęte progi, których wymianę postanowiłem opisać już niedługo w oddzielnej fotorelacji. Warto wspomnieć, że szlifowanie nie ominęło również podstrunnicy, która miała widoczne ślady zużycia między progami.

 

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-17 15:54:06

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-06 17:08:09

pasek

Spora część podzespołów była zniszczona, więc oprócz progów zdecydowałem się na wymianę przedniej maskownicy, pokręteł, gniazd, potencjometrów oraz sprężyn od mostka. Oryginalny układ przystawek to hss, lecz okazyjnie na allegro kupiłem maskownicę typu hsh i na taki układ się zdecydowałem. Przypadkowo wyszło to na plus, gdyż miałem w zanadrzu zestaw przystawek do takiego rozwiązania (za wiele o nich nie wiem, ale nie są najgorszej jakości). Nieco inny układ otworów, regulacja prętu (od gryfu) od strony mostka oraz układ hsh wymusiły dodatkowe przeróbki korpusu oraz maskownicy.

 

 

Na zdjęciach widać również progi. Zdecydowałem się na dosyć szerokie - 2,8mm, wykonane z tzw. niemieckiego srebra. Komplet zawiera 12 prętów. Każdy o długości 12-13cm. Wystarcza to na 24 progi. W moim przypadku potrzebne było 21 progów, więc został pewien zapas (który o dziwo się nie przydał).

 

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-17 15:56:50

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-05 16:47:23

pasek

Renowacji nie oparł się również mostek, z którego zerwałem rasztki chromu (lub coś co go udawało). Pod spodem był mosiądz lub podobny metal, który wypolerowałem a następnie polakierowałem lakierem bezbarwnym. Efekt końcowy widać na zdjęciach.

 

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-18 10:01:14

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-06 17:09:04

pasek

Z powodu zmiany układu przystawek z HSS na HSH niezbędna było powiększenie otworów w korpusie. Po przyłożeniu nowej maskownicy okazało się, że również stary otwór na humbuckera był nieco inaczej umiejscowiony i konieczne było jego lekkie poszerzenie. Nie posiadam frezarki i całość musiałem wykonać przy pomocy wiertarki i dłuta. Na szczęście otwory są zakryte i wszelkie niedoskonałości nie są widoczne.

 

 

Przy okazji wspomnę co nieco o układzie połączeń. Zdecydowałem się na automatyczne rozłączanie cewek w humbuckerach przy pomocy przełącznika pięciopozycyjnego. Możliwości są więc następujące:

 

  • pozycja 1 to sam humbucker przy gryfie (cewki szeregowo),
  • pozycja 2 to rozłączony humbucker (~singiel) przy gryfie + środkowy singiel (cewki równolegle),
  • pozycja 3 to sam środkowy singiel,
  • pozycja 4 to środkowy singiel + rozłączony humbucker przy mostku (~singiel) (cewki równolegle),
  • pozycja 5 to sam humbucker przy mostku (cewki szeregowo).

 

 

Dodatkowo zastosowałem przełącznik, który rozłącza cewki w humbuckerach w pozycji 1 i 5. Pierwszy potencjometr tone ma dołączony kondensator 20nF i działa z humbuckerem przy gryfie. Drugi potencjometr nie posiada kondensatora i działa z singlem. Humbucker przy moście nie posiada regulacji. Volume jest wspólny dla wszystkich przystawek.

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-18 10:08:50

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-06 17:11:02

pasek

Następnym krokiem była wymiana progów. Cały proces opiszę w oddzielnej fotoelacji a tutaj wspomnę tylko, że wszystko przebiegło bez problemów.

 

 

Najpierw zrobiłem szlif podstunnicy a następnie pogłębiałem otwory na progi. Po tych zabiegach można było już nabijać. Po nabiciu niezbędne było wyszlifowanie wystających końców tak żeby nie kaleczyły dłoni.

 

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-18 10:16:19

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-05 16:55:28

pasek

Tym razem zdjęcia gitary tuż przed malowaniem. Widać na nich wycięte otwory na przystawki. Gryf przed samym lakierowaniem zabezpieczyłem taśmą malarską od strony progów. Trzeba ją przykleić tak żeby na krawędzi złapała również część podstrunnicy, której krawędź powinna być również do połowy polakierowana.

 

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-18 10:19:49

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-05 16:57:59

pasek

Przed samym lakierowaniem miałem pewne pomysły dotyczące ozdobienia główki. Jednak ze względu na brak pomysłów odnośnie wykonania oraz podstawowe założenie dotyczące jak największej prostoty rozwiązania pomysły te odrzuciłem i zdecydowałem się na czystą drewnianą główkę.

 

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-18 10:23:17

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-06 17:11:48

pasek

Dosyć długo zastanawiałem się nad wyborem odpowiedniego lakieru oraz sposobu malowania. Początkowo rozważałem wyłącznie pistolet, lecz ostatecznie padło na wałki. Dodatkowo jako podkład zastosowałem capon. Zarówno capon jak i lakier są oparte na rozcieńczalnikach nitro.

 

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-18 10:29:54

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-05 17:00:27

pasek

Na początek poszedł capon. Położyłem dwie warstwy. Malowanie szło bardzo dobrze, gdyż był on stosunkowo rzadki i wysychał bardzo szybko. Już po połowie godziny przestawał się kleić. Położyłem 2 warstwy w odstępie ok 3 godzin. Po każdej było szlifowanie drobnym papierem (400). Niestety żółte wałki, z malutkimi włoskami zaczynały gubić włoski pod wpływem lakieru. Podczas szlifowania wszystkie włoski wypadały, gdyż warstwy caponu były bardzo cienkie. Do lakieru zdecydowałem się użyć wałków z samej gąbki.

 

 

Na zdjęciu widać korpus i gryf pokryty dwoma warstwami caponu.

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-18 10:32:49

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-06 17:10:02

pasek

Lakier był już nieco gestszy od caponu i nakładał się nieco gorzej. Odpowiedzialne za to są również gąbkowe wałki, które po malowaniu zostawiają pewną fakturę w przeciwieństwie do tych z delikatnymi włoskami. Niestety ze względu na problem, który opisałem wcześniej nie mogłem ich zastosować.

 

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-18 10:39:05

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-05 17:05:32

pasek

Oprócz caponu położyłem 4 warstwy lakieru. Po pierwszych dwóch był szlif papierem 400. Po trzeciej wodny 2500 a ostatnią zostawiłem bez szlofowania żeby nie stracić połysku. Lakier wysychał dłużej i kolejne warstwy były nakładane po około 5-6 godzinach. Jak już wspomniałem gąbkowe wałki zostawiały drobną fakturę, więc powierzchnia nie jest idealnie gładka. Jednak żeby to zauważyć trzeba dotknąć korpus. Bez dotykania nawet z niewielkiej odległości nie widać tego problemu a lakier wygląda bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę to, że malowałem wałkami a nie pistoletem i tak jestem bardzo zadowolony. Spodziewałem się, że wyjdzie o wiele gorzej a jest co najmniej dobrze.

 

pasek

Wpis z dnia: 2009-08-18 10:52:28

Ostatnia modyfikacja: 2009-12-05 17:10:12

pasek

Ostatnia faza to skręcanie wszystkiego do kupy oraz żmudna regulacja. Najwięcej zabawy jest z ustawieniem krzywizny gryfu. Aktualnie akcję strun określiłbym jako średnio-niską. W przyszłości zamierzam przyszlifować niektóre progi żeby jeszcze ją obniżyć. Mostek tremolo został zablokowany, gdyż posiadam inną gitarę z floyd rose, która służy do tego typu zabaw. Nie zmieniałem kluczy, które są już trochę zużyte, więc i tak gitara z pewnością by się rozstrajała.

Dołączam zdjęcia finalne. W przyszłości postaram się dołożyć jakieś próbki audio. Przyznam, że brzmienie mnie pozytywnie zaskoczyło. Zwłaszcza bardzo duże możliwości regulacji.

 

 

Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolony. Razem z lakierem, progami i osprzętem, który dokupiłem całkowite koszty renowacji wyniosły ok. 150zł. Udało mi się je znacznie obniżyć dzięki zakupowi używanej maskownicy oraz lakieru i caponu w niskiej cenie na allegro. Litrowe puszki to oczywiście przesada. Pozostała ilość wystarczy jeszcze na ok. 8 gitar :).

W niedalekiej przyszłości planuję wymianę starych kluczy.

pasek

Wpis z dnia: 2010-12-29 08:14:02

Ostatnia modyfikacja: 2010-12-29 08:14:02

pasek

Hej!
Dziś postanowiłem zająć się gryfem. Najpierw wyjąłem wszystkie progi. Udało się to bez żadnych większych problemów, jedynie w przypadku jednego progu przez własną nieuwagę ukruszyłem maleńki kawałek podstrunnicy. Poza tym żadnych strat. Potem zająłem się usuwaniem lakieru z główki i chwytni. Schodzi on dużo ciężej niż na korpusie, dlatego zajmie mi to więcej czasu niż się spodziewałem. Wyjąłem też siodełko szyjki. Na zdjęciach wszystko nie wygląda zachęcająco, ale liczy się efekt końcowy, tak?:) Na koniec usunąłem jeszcze resztkę lakieru z tyłu korpusu. Kolejne prace już jutro. Pozdrowienia!

ZDJĘCIA - http://img217.imageshack.us/gal.php?g=p1070517j.jpg

pasek
Autor: cob

Komentarze:


Napisany przez: Piniasty

Komentarz z dnia: 2010-07-27 15:06:55
Ip: 89.76.184.*

Hmm.. też bym się chętnie pobawił w takie coś, ale póki co nie mam starej gitary :) Kiedyś robiłem renowację starego pudła i też sam nakładałem capon i szlifowałem kilka razy ale warstwę zasadniczą położył mi stolarz pistoletem.Bez tego to jednak kiszka jest. nie wygląda za dobrze.Szkoda,że nie pomyślałeś o jakieś bejcy ładnej do tego body.

Napisany przez: cob

Komentarz z dnia: 2010-07-28 11:11:50
Ip: 85.222.86.*

Nie chciałem bejcy. Od początku plan był taki, żeby wykończenie było jak najbardziej naturalne, bez dodatków w postaci bejcy.

Napisany przez: Michał

Komentarz z dnia: 2010-08-18 16:35:59
Ip: 83.5.225.*

Właśnie zauważyłem, że o cały projekt pytałeś na gitara.pl ;) mimo wszystko dziękuję Ci za przełamanie lodów i zrobienie tego tutoriala, ponieważ właśnie robię to samo z moim stratem po przejściach w którym co ciekawe pod czarnym błyszczącym lakierem pokazał się głęboki pomarańczowy podpalany od krawędzi :D nie mam pojęcia czy to nie był podkład... w każdym bądź razie korpus z gryfem schnie w garażu razem z drugą warstwą kaponu :) dzięki za poradnik.

Napisany przez: cob

Komentarz z dnia: 2010-08-19 15:18:04
Ip: 85.222.86.*

Może ktoś już kiedyś zmieniał kolor gitary. Chętnie zobaczę efekt końcowy.

Napisany przez: tomek

Komentarz z dnia: 2011-05-10 06:24:04
Ip: 89.78.185.*

Hmm jak dla mnie lakierowanie wałkiem to kiszka kompletna... to tak jakbyś malował ławkę:) Jeśli lakierować gitarę to tylko i wyłącznie pistoletem, ale w końcu jak kto woli( a skoro jesteś zadowolony to super!:) ) i zdecydowanie duży błąd a propo malowania kolejnych warstw... Dobrze polakierowana gitara powinna mieć nakładane warstwy lakieru co 15-30 minut, ale zaznaczam pistoletem(i musi być to oczywiście rozcieńczony lakier!) ! Muszą to być cienkie warstwy. wtedy gitara może schnie dłużej ale lakier nie tłumi wtedy prawdziwego brzmienia dechy: ) a po wypolerowaniu na wolnych obrotach ostatniej warstwy lakier wygląda jak z fabryki. Pozdrawiam

Napisany przez: cob

Komentarz z dnia: 2011-05-10 11:13:49
Ip: 178.235.221.*

Do pistoletu nie miałem dostępu, więc malowałem tak jak mogłem. Wbrew pozorom te kolorowe wałeczki dawały świetny efekt przy rzadkim lakierze nitro. Niestety przy okazji się rozpuszczały... Jeśli chodzi o brzmienie i jego tłumienie, to nie obawiałbym się. Warstwa lakieru jest nieporównywalnie cieńsza niż w wielu fabrycznych gitarach, które często mają lakier poliuretanowy (o ile się nie mylę). Stary lakier tworzył swoistą skorupę.

Napisany przez: abc

Komentarz z dnia: 2012-01-06 14:01:46
Ip: 213.238.87.*

"Hmm jak dla mnie lakierowanie wałkiem to kiszka kompletna... to tak jakbyś malował ławkę:) Jeśli lakierować gitarę to tylko i wyłącznie pistoletem, ale w końcu jak kto woli( a skoro jesteś zadowolony to super!:) ) i zdecydowanie duży błąd a propo malowania kolejnych warstw... Dobrze polakierowana gitara powinna mieć nakładane warstwy lakieru co 15-30 minut, ale zaznaczam pistoletem(i musi być to oczywiście rozcieńczony lakier!) ! Muszą to być cienkie warstwy. wtedy gitara może schnie dłużej ale lakier nie tłumi wtedy prawdziwego brzmienia dechy: ) a po wypolerowaniu na wolnych obrotach ostatniej warstwy lakier wygląda jak z fabryki. Pozdrawiam" Dzięki za poradę, ja swoją lakierowałem pędzlem z włosia z ogonu cialeka, nie gubił włosów, a był tak miękki, że nie zostawiał smug, po każdej położonej warstwie szlifowałem, aż do uzyskania gładkości, przez co wygląda też jak fabryczny

Twój komentarz

Autor:
Treść:
captcha